
| nie-kobietablog |
| ::księga
gości:: 2011 sierpień 2010 lipiec czerwiec marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj styczeń 2008 grudzień październik lipiec maj marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty |
!!!
BĘDĘ MAMĄ PO RAZ DRUGI! :-D
nie-kobieta 2011-08-26 15:08:09 skomentuj (4) Przemyślenia młodej matki
Nanosi się człowiek, nacierpi, potem karmi i ryje nosem ze zmęczenia, a dzieciak... podobny do ojca.
nie-kobieta 2010-07-04 09:38:48 skomentuj (3) *** Bycie Mamą to moje hobby! nie-kobieta 2010-06-10 19:52:47 skomentuj (1) Najpiekniejsze zawiniątko świata
12 MARCA 2010 o godz. 13.50
Urodziła się nasza cudowna córeczka Lenka Jest spełnieniem naszych marzeń. nie-kobieta 2010-03-19 11:48:34 skomentuj (5) Uwielbiam być w ciąży Odliczam dni do porodu. Cieszę się ze swego stanu cudnego. Napawam się pięknem swego brzucha i podwójną miłością męża :) nie-kobieta 2010-03-01 15:07:18 skomentuj (2) Tak wygląda prawdziwa Różowa Landrynka! nie-kobieta 2010-02-16 21:11:48 skomentuj (1) We wszystkim miłość I jak Go nie kochać? nie-kobieta 2010-01-29 10:15:40 skomentuj (0) Ciążowe epitety
Niebawem wielkimi krokami wkroczymy w 7 miesiąc ciąży. nie-kobieta 2009-12-10 09:08:44 skomentuj (0) Prawie jak haiku. Piękna jesteś! Piękne masz paluszki. Wszystkie. Nosek tatuśkowy. Też piękny! nie-kobieta 2009-11-24 16:46:14 skomentuj (2) 20 tygodni i dni 5 Życie leniwie toczy się wokół rosnącego brzucha. Jest pięknie, zdrowo i wesoło. 5 kg do przodu Biustonosz 2 rozmiary większy (jupi!) ;) Mąż nie przestaje nosić Nas na rękach. Czytam, maluję i rozpieszczam resztę swych zmysłów. Czy ciąża nie mogłaby trwać 2 lata? ![]() nie-kobieta 2009-11-01 15:47:33 skomentuj (2) * Same przyjemności. Czas dla siebie i męża. Wycieczki do lasu, nad morze, na Mazury... Zero dolegliwości ciążowych sprawia, że gdyby nie fakt, że brzuch rośnie z prędkością światła i mam olbrzymie głazy zamiast piersi, nie sądziłabym że ciąża to odmienny stan. Mąż rozpieszcza mnie jak chyba jeszcze nigdy, a i ja troszczę się, by nie czuł się opuszczony. Ponadto wracam do pracy. Tęsknię za dzieciakami i aktywnością umysłową. Rozpoczęłam kurs prawo jazdy i mam dużo (póki co) sił na nowe. W tym tygodniu pierwsza jazda. Obecnie wyglądam tak: nie-kobieta 2009-08-31 11:40:09 skomentuj (3) * Zostanę mamą :) nie-kobieta 2009-08-10 08:38:55 skomentuj (4) * Myślę nad zmianą zawodu. Na jaki? Nie wiem. Muszę zmienić coś by nie myśleć o dzieciach, ciąży, macierzyństwie i bezowulacyjnych cyklach, mijających latach. Sam urlop nie wystarczy już bym odpoczęła, tymbardziej, że wakacji w mojej firmie się nie przewiduje. Tylko co ja mogłabym robić innego? Jestem taka monochromatyczna. Całe życie z dziećmi, w dodatku cudzymi. Do tej pory noszę zdjęcie Miszki w portfelu... Przez pewien czas nachodziły mnie myśli by założyć własną firmę edukacyjną, szczególnie, że rynek mnie woła! Ale boję się porażki. :( nie-kobieta 2009-06-02 18:11:30 skomentuj (2) Czas ucieka... 5 latek: Pani ma dziś urodziny i będzie dmuchać 3 świeczki. 6 latek: To Pani ma 3 lata? 5 latek: Nie!!! Każda świeczka to dziesięć lat, czyli Pani ma dziś 30 lat. Tak robią dorośli. 6 latek: NIE!! Ja nie chcę żeby Pani umierała!! nie-kobieta 2009-05-29 22:32:36 skomentuj (1) . Patrycja, 5 lat: Jak ma na imię Pani dzidziuś? nie-kobieta: Dzidziuś??? Patrycja: No ten w Pani brzuszku... Nie, nie jestem w ciąży! Po prostu przytyłam :/ nie-kobieta 2009-01-17 10:01:41 skomentuj (2) Przyzwyczajam się Do pracy. Do miasta. Do ludzi. Chwile zwątpienia mam już chyba za sobą, bo z dnia na dzień przekonuję się, że będzie nam tu dobrze. Bardzo lubię swoją pracę, dzieciaki są kreatywne i wybiegam z nimi poza podstawowy progam. Duma mnie rozpiera, gdy widzę ile udało mi się z nimi zrobić. A to dopiero 4 miesiące roku szkolnego. Ich rodziece są naprawdę przemili i współpracują ze mną bardzo chętnie. Gdy się rozchorowałam (a mąż wyjechał), dzwonili z życzeniami i chcieli pomagać robić zakupy. Takie momenty sprawiają, że lepiej mi się odnaleźć wśród obcych wciąż ludzi. Aktualnie przygotowuję moich 'Zdobywców' do jasełek bożonarodzeniowych, a siebie do roli kucharki. Piekę pierniki, robię trufle (również dla rodziców swoich wychowawnków), karmię ptaki, urządzam zbiórki pożywienia, jeźdżę do lasu i czuję się trochę jak Pollyanna. Jest mi dobrze. A co u Was? nie-kobieta 2008-12-13 15:42:59 skomentuj (1) W skrócie Obcięłam włosy. Ok.20 cm ale i tak czuję się jak bez ręki ;) Zapisaliśmy się razem na język hiszpański. Dziś pierwsza lekcja :) Jestem podekscytowana. Gniazdowanie w toku. Musimy zakończyć je do andrzejek, bo zamierzam zaprosić w końcu jakiś gości. Przepięknie spędzamy weekendy - w naturze, na grzybach, na rybach. Jest szczęśliwie :) Przygotowujemy się do ciąży... nie-kobieta 2008-10-07 06:39:24 skomentuj (3) * Jestem mężatką. Szczęśliwą. Wróciliśmy z podróży poślubnej na Korfu i zamieszkaliśmy w małym miasteczku. Gniazduję. Kupuję meble i skręcam je samodzielnie. Oddałam się w pełni 'obowiązkom żony', gotuję, sprzątam i wyczekuję męża powracającego z delegacji. Za 5 dni zaczynam swoją przygodę z przedszkolakami. Boję się. Miałam długą przerwę w pracy z dziećmi, a teraz pod moją opieką będą dwie grupy (pięcio- i sześciolatków) plus zestresowani rodzice wszystkich przedszkolaków. Do opracowania pozostało mi 8 podreczników, a czasu i mobilizacji tak mało. Pragniemy dziecka. Szaleńczo i nieracjonalnie. Przez najbliższe miesiące będziemy jednak cieszyć sie wyłącznie sobą, gdyż moja nowa praca zobligowała mnie do bezzchorobowych 10 miesięcy. Smutno, mimo, że świadomie się na to zgodziłam, myśląc o przyszłości rodziny. Poradzimy sobie i z tym. nie-kobieta 2008-07-31 11:47:20 skomentuj (3) Wyszłam za mąż i nie wracam nie-kobieta 2008-07-15 08:57:36 skomentuj (7) .
Piszę książkę.
Dla dzieci. Fajna jest :) nie-kobieta 2008-05-23 16:41:43 skomentuj (10) Czekając na... ![]()
Suknia nie moja. Zdjęcie zrobione lata temu w Krakowie, przez moją przyjaciółkę. Bardzo mi się podoba :)
nie-kobieta 2008-05-05 21:11:38 skomentuj (1) * Organizacja ślubu i wesela zajmuje mi dużo czasu. Śmieję się, że to wszystko powinno być już dawno za mną, bo teraz jestem na etapie organizacji edukacji przedszkolnej dla swoich dzieci, a nie własnego zamążpójścia. ;) Hany w zasięgu. Powoli projektujemy wnętrze mieszkania i błądzimy po świecie w poszukiwaniu raju na podróż poślubną. Miłe uczucie. Mogłoby trwać wiecznie. Od 2 miesięcy pracuję wyłącznie z dorosłymi ludźmi. Jest twórczo i bezkonfliktowo. Nikt mnie nie stopuje i nie poucza. Robię swoje w tylko moim, pięknym gabinecie z wielkimi oknami i mnóstwem kolorowych kwiatów :) Szkoda, że potrwa to tylko do ślubu. Potem znów wracam do dzieci, tyle że w nowym mieście. Fajnie jest mieć plan na życie :) nie-kobieta 2008-05-02 13:43:43 skomentuj (1) Recepta na szczęście
Między domem a pracą są małe zakamarki szczęścia: ptak, ogród,
powitanie sąsiada, uśmiech dziecka, kot wygrzewający się na słońcu...
Pam Brown
nie-kobieta 2008-03-01 21:21:10 skomentuj (5) Interpersonalno-medialnie z Hanym Suknia kupiona :) Wydałam na nią 2 razy więcej niż planowałam ale nie żałuję. Przynajmniej mam taką jaką chciałam. Zaproszenia zrobione (uff...) fryzjer zamówiony, dekoracja kościoła i auta oraz transport dla gości również, fotograf w pogotowiu. Obrączki wytypowane - zdecydujemy się niebawem. Teraz czas zająć się wyborem piosenki do pierwszego tańca, podróżą poślubną (chcemy do Meksyku) i niespodzianką dla Hanego! Reszta czeka od roku na ten dzień.
***
Pracuję całymi dniami z trudnymi wychowawczo dziećmi (w wieku do 4 do 18 lat). W nocy słyszę jak mnie wołają... Budzę się i sprawdzam, czy nie dzwoniły z prośbą o pomoc. Lubię swoją pracę ale muszę popracować nad swoimi zdolnościami interpersonalnymi - nie umiem pracować w zespole. Zawsze znajdzie się ktoś, z kim się kłócę i kto mnie stopuje. Cholera, ja chcę pomóc tym dzieciakom, a te wstrętne baby, każą mi się nie wychylać!!! Wieczorami uczę się języka, w przerwach rozmowa telefoniczna z Hanym. Przestałam jeść mięso, nawet o tym nie wiedząc. Mama uświadomiła mi to kilka dni temu, krzycząc potwornie, że robię sobie krzywdę. nie-kobieta 2008-02-23 10:08:40 skomentuj (7) Miały być narty - była angina Z nart nici. Angina zepsuła wszystkie plany. Szczęście w nieszczęściu, że oferty pracy w 'naszym nowym, małym mieście' sypały się w czasie choroby jedna po drugiej. Tak bardzo bałam się, że po przeprowadzce nie będę mogła znaleźć satysfakcjonującej pracy, że od listopada siałam aplikacjami - teraz zbieram plony :) Jestem zadowolona. Oferta, na którą się zdecydowałam odpowiada mi w 99%. Będę się rozwijać, tworzyć samodzielnie, a 'materiałem' moim będzie najwspanialsze z możliwych tworzyw - grupa dwu-i trzylatków. Zaczynam od lipca, tuż po przeprowadzce i kilku domowych obiadkach dla Hanego-już-męża :) Obecnie (wciąż w starym mieście), naprawiam świat i choć jestem z góry na straconej pozycji, to codziennie z radością idę do pracy. Skąd ten optymizm, sama nie wiem.
***
Sukni wciąż brak, jednak już zostały tylko dwie w finale. I do końca miesiąca na którąś się zdecyduję :)
***
W planach na to półrocze mam kurs bobomigowy (kurs języka migowego dla niemowląt)nie-kobieta 2008-02-08 14:23:41 skomentuj (2) * Bardzo dziwnie układa się ostatnio to moje podróżowanie. Ledwie wsiadłam do pociągu, a już musiałam wrócić… Mimo całego nieszczęścia znalazłam okruchy radości i zjadłam je razem z popcornem i nachosami. Teraz już na pewno nie zmieszczę się w żadną suknię! Przez kilka miesięcy w ogóle nie myślałam o ślubie i tym całym zamieszaniu, a w chwili obecnej tylko to zaprząta moją głowę. Poziom hormonów nieszczęścia skoczył gwałtownie. Suknia oddana. Szukam nowej. Wariuję. Śni mi się poród i okropny ból z mnóstwem krwi. Za tydzień 2 tygodnie na nartach. nie-kobieta 2008-01-16 17:55:38 skomentuj (3) Zmiany w głowie i kalendarzu Sylwestra jednak nie spędziliśmy na 'białym balu'... Pojechaliśmy do naszego nowego miasta. Tylko we dwoje. W ostatniej chwili dostalismy bilety na Fieste Mexicane i przetańczyliśmy całą noc. Było wspaniale. Nasza nieplanowana podróż trwała 3 dni. Bez kuchni, telefonów, telewizji i internetu. Już dawno nie mieliśmy tyle czasu tylko dla siebie. Długie spacery po zaśnieżonych bezdrożach i rozmowy bez końca pomogły przegonić złe myśli i lęki przed tegorocznymi zmianiami. Z wieści posylwestrowych - powrót do samotności. Hany znów w delegacji, tym razem do końca marca. Ja natomiast zmieniam ponownie miejsce zamieszkania i przeprowadzam się do Warszawy. Najpierw na tydzień, a potem kto wie, może wrócę dopiero na Wielkanoc. Do czerwca oboje możemy tułać się po świecie - potem już tylko wspólne wyjazdy :) Alpy siłą rzeczy muszą poczekać jeszcze co najmniej 3 miesiące. nie-kobieta 2008-01-07 05:16:14 skomentuj (2) . Sylwester w wiedenskiej Operze odszedł w niepamięć. Planów na inny brak. Chęci również. Mogłabym pójść o krok dalej i parafrazując slogan reklamowy, rzec:"Albo Sylwester w Operze, albo nic!" Przez ostatnich kilka dni obserwuję moich rodziców. Są niesamowicie w sobie zakochani. Wyglądają jak na swoich zdjęciach ślubnych. Uśmiechają się do siebie stale, trzymaja za ręce i nie mogą się sobą nacieszyć. Lubię słuchać ich rozmów. Marzę, by moje małżenstwo było równie udane. By odpocząć, w połowie stycznia narty, snowboard i anioły na śniegu w austriackich Alpach. nie-kobieta 2007-12-23 01:20:47 skomentuj (2) Własne M :-) Wczoraj odebraliśmy wykończone mieszkanie. Bałam się bardzo efektu, gdyż zmienialiśmy kilkakrotnie jego koncepcję. Obawy okazały się niepotrzebne - Mieszkanie jest wspaniałe! A łazienka, która spędzała mi sen z powiek, okazała się najpiękniejszym, pomieszczeniem w całym domu. Teraz najprzyjemniejsza i najdłuższa część - urządzanie :-D PS. Mam kilka nowych pomysłów na ślub i wesele :) nie-kobieta 2007-12-04 11:22:49 skomentuj (2) Zgadnij, gdzie teraz mieszkam Wróciłam z Wiednia. Zostałam tydzień w domu. Obejrzałam 3 filmy w tv, upiekłam ciasto, kupiłam farby i panele do mieszkania oraz suknię ślubną, po czym spakowałam się i wyruszyłam dalej. Gdzieś, gdzie jeszcze mnie nie było :) nie-kobieta 2007-11-08 22:58:51 skomentuj (4) |
Nowe Mniam Kuchnia Rodzinnie Masza Nikolka mama Gabi i Henia szczęśliwka I kl. Ciało pedagogiczne Waiting Natural blondes z-nim fiolka Męski świat yours Uwielbiam Miszka |